Nowości
sklep dziecięcy |półka wisząca |gry online
„Ciemności szybko gęstniały. Posłałem do Lelechówki oficera sztabu celem sprawdzenia sytuacji na miejscu, sam zaś musiałem poświęcić uwagę innym sprawom, które wielkim głosem wołały o interwencję i załatwienie.
Od godziny bez mała rzeka taborów płynęła na wschód. Niektóre wozy były oblepione ludźmi, a między wozami trafiały się grupki żołnierzy bez oficerów. Na przedzie kolumny nie było żadnego zwartego oddziału piechoty, co nasuwało myśl, że albo tabory wiedzione owczym pędem zdążały samowolnie w stronę Lwowa, albo też ktoś zapomniał o obecności znacznych sił niemieckich pod Lwowem i zamiast wziąć tabory w środek kolumny marszowej puścił je przed piechotą. Tabory w straży przedniej! Wystarczyło nieco wyobraźni, by uświadomić sobie, jakie skutki mogło mieć ich nagłe a zupełnie prawdopodobne zetknięcie się z przeciwnikiem posiadającym broń pancerną.
Położenie było paradoksalne i niebezpieczne, choć nie pozbawione pierwiastka komizmu. W każdym razie należało wyjechać naprzód, zatrzymać bezmyślną „szarżę" taborów i w oczekiwaniu na nadejście oddziałów pułkownika SchwarzenbergaCzernego wysunąć na czoło kolumny zaimprowizowane ubezpieczenia.
Przez najbliższe godziny przeżywaliśmy ponownie koszmar walki z hydrą taborów, najwidoczniej obdarzonych niesamowitą wprost zdolnością trwania i mnożenia się, i to w czasie gdy siły bojowe szybko topniały wśród nadludzkich wysiłków. Już przed wsią Stradcz powstały pierwsze zatory, tamujące w wyniku reperkusji ruch przez most w Janowie. Trzeba było ciągle wysiadać, robić porządek i otwierać drogę.“(1)
Oferty ośrodków wczasowych |Katalog sprzętu AGD |Muzyka klasyczna dla melomanów
Ciemności szybko gęstniały
„Ciemności szybko gęstniały. Posłałem do Lelechówki oficera sztabu celem sprawdzenia sytuacji na miejscu, sam zaś musiałem poświęcić uwagę innym sprawom, które wielkim głosem wołały o interwencję i załatwienie.
Od godziny bez mała rzeka taborów płynęła na wschód. Niektóre wozy były oblepione ludźmi, a między wozami trafiały się grupki żołnierzy bez oficerów. Na przedzie kolumny nie było żadnego zwartego oddziału piechoty, co nasuwało myśl, że albo tabory wiedzione owczym pędem zdążały samowolnie w stronę Lwowa, albo też ktoś zapomniał o obecności znacznych sił niemieckich pod Lwowem i zamiast wziąć tabory w środek kolumny marszowej puścił je przed piechotą. Tabory w straży przedniej! Wystarczyło nieco wyobraźni, by uświadomić sobie, jakie skutki mogło mieć ich nagłe a zupełnie prawdopodobne zetknięcie się z przeciwnikiem posiadającym broń pancerną.
Położenie było paradoksalne i niebezpieczne, choć nie pozbawione pierwiastka komizmu. W każdym razie należało wyjechać naprzód, zatrzymać bezmyślną „szarżę" taborów i w oczekiwaniu na nadejście oddziałów pułkownika SchwarzenbergaCzernego wysunąć na czoło kolumny zaimprowizowane ubezpieczenia.
Przez najbliższe godziny przeżywaliśmy ponownie koszmar walki z hydrą taborów, najwidoczniej obdarzonych niesamowitą wprost zdolnością trwania i mnożenia się, i to w czasie gdy siły bojowe szybko topniały wśród nadludzkich wysiłków. Już przed wsią Stradcz powstały pierwsze zatory, tamujące w wyniku reperkusji ruch przez most w Janowie. Trzeba było ciągle wysiadać, robić porządek i otwierać drogę.“(1)
| Życie i działalność wojska >>>>
Oferty ośrodków wczasowych |Katalog sprzętu AGD |Muzyka klasyczna dla melomanów